Utrzymać dobry, krakowski poziom.

Rozmowa z Prezesem Klubu Sportowego „Orzeł” Piaski Wielkie, Panem Józefem Wajdą.

– Panie Prezesie, kończy się rok jak podsumowałby Pan ostatnie pół roku działalności sportowej klubu?
– Nasz klub skupia nie tylko drużyny seniorskie ale również bardzo dużą liczbę młodzieży. W tym momencie szacuje że będzie to ok. 200 dzieci i młodzieży trenujących w grupach od Skrzata do Juniora Starszego, oraz grupa seniorów, ponad 20 zawodników, która występuje aktualnie w IV lidze małopolskiej.
Niestety, wynik sportowy po rundzie jesiennej uzyskany przez seniorów nie satysfakcjonuje nas. Byliśmy przekonani że ten zespół stać było aby zajmował on lepsze miejsce w lidze. Czas pokazał jednak że będziemy musieli walczyć o utrzymanie. Na pewno ze strony Zarządu klubu i działaczy mogę powiedzieć że zrobimy wszystko żeby ten zespół wzmocnić i utrzymać go w IV lidze.
– Co Pana zdaniem było przyczyną słabej postawy drużyny seniorów w rundzie jesiennej?
– Główną przyczyną tego stanu rzeczy było to że drużyna nie była przygotowana do gry w IV lidze. Przypomnę że po zakończeniu poprzednich rozgrywek powinniśmy opuścić IV ligę. Jednak rozwiązanie rezerw Cracovii spowodowało to że Orzeł nie spadał do ligi okręgowej. Wiadomość o tym że będziemy dalej grać w IV lidze dostaliśmy późno, bo niecałe dwa tygodnie przed startem rozgrywek. My byliśmy przygotowani na V ligę. Nie robiliśmy żadnych znaczących transferów chcąc dać szanse gry naszej młodzieży.
– Ale gdy okazało się że Orzeł zostaje w IV lidze można było jeszcze pozyskać zawodników do wzmocnienia drużyny.
-Tak, ale w tym okresie zawodnicy którymi byliśmy zainteresowani aby wzmocnić nasza drużynę byli już dogadani w innych klubach. Udało nam się tylko dokonać jeden znaczący transfer, mam tu na myśli napastnika Krzysztofa Kozieła. Jednak przyszedł on do klubu dopiero do września a jego sprawy osobiste spowodowały że miał spore zaległości treningowe.
Brak znaczący wzmocnień to tylko jedna z przyczyn słabej postawy drużyny, a inne przyczyny?
– Drużyna była przygotowana pod kątem gry w V lidze, ale na początku wyglądało to ciekawie. Zajmowaliśmy miejsce w środku tabeli. W miesiącach letnich, koniec lipca, sierpień, początek września frekwencja na treningach była bardzo dobra. Trener Cyniewski bardzo chwali sobie tą frekwencję. Później jak już przyszedł okres rozpoczęcia zajęć w szkołach i na uczelniach to frekwencja na treningach malała. Miało to przełożenie bezpośrednio na wynik sportowy. Również motywacja zawodników spadła, można powiedzieć że do granicy przyzwoitości. Dograliśmy tą rundę do końca. Dobrze że skończyła się ona w takim układzie że jesteśmy w gronie pięciu drużyn, które dzieli różnica trzech, czterech punków. Te drużyny będą na wiosnę walczyły o utrzymanie.
– Czyli cel na rundę wiosenną jest jasny?
– Cel jest taki żeby pozostać w IV lidze. Jest to wizytówka tego klubu, jesteśmy od 2001 roku najdłużej grającym zespołem w Małopolsce na tym poziomie rozgrywkowym. Ludzie z zewnątrz bardziej to doceniają, mówią: „ no tyle lat jesteście na takim dobrym krakowskim poziomie”.
– Wiemy już że nastąpiła zmiana na stanowisku trenera pierwszej drużyny. Trenera Jana Cyniewskiego zastąpił trener Marcin Jałocha.
– Trenera Jana Cyniewskiego pożegnaliśmy po rundzie jesiennej. On sam doszedł do wniosku że z tą drużyną nie jest w stanie nic więcej osiągnąć. Szukaliśmy nowego trenera, prowadziliśmy rozmowy z wieloma terenami a ostateczny wybór padł na Pana Marcina Jałochę. To znane nazwisko nie tylko w krakowskiej piłce nożnej. Przypomnę że to srebrny medalista, olimpijczyk z Barcelony, wychowanek Wisły Kraków, Mistrz Polski z Legią Warszawa, grał też w Belgii. W swojej karierze trenerskiej prowadził Wisłę Puławy w II lidze, Radomiaka w II lidze, z Bruk-Betem Nieciecza awansował od V ligi do I ligi. Jak na nasze warunki i możliwości to transfer trenerski z górnej półki. Po pierwszych rozmowach z Panem Marcinem w naszym gronie, widać że trener ma pomysł, ma wizje budowania drużyny i chce coś zrobić. Liczy też na pomoc z naszej strony. Na pewno będziemy chcieli wzmocnić ten zespół nowymi zawodnikami.
– Czy możemy już zdradzić którzy zawodnicy są na celowniku Orła?
– Nie, na nazwiska jest jeszcze za wcześnie. Wszystko zacznie się rozkręcać po Nowym Roku. Teraz chcemy się rozmówić z zawodnikami którzy grali w jesieni. Chodzi tutaj przede wszystkim o podejście do treningu bo niektórzy zawodnicy w związku z praca czy nauką przyjeżdżali tylko na mecze, bez treningu. No nie da się na tym poziomie piłkarskim grać bez treningu, później nakładają się kontuzje. W tej lidze grają zawodnicy, którzy mają przeszłość pierwszoligową np. Iwański w Unii Oświęcim czy Moskała w Beskidzie Andrychów, Czerwiec i Pater w Orle Ryczów. Myślę że nowy trener będzie tutaj dobrym duchem, że podziała na zawodników jak magnes. Będą wiedzieć że idą w dobre ręce i jego nazwisko da im szanse na rozwój. Trener mając kontakty w wyższych ligach, może podać rękę wyróżniającym się zawodnikom widząc że maja predyspozycje do gry na wyższym poziomie. Liczę na to że z trenerem Jałochą zwiążemy się na dłuższy okres. Rośnie tu u nas młode pokolenie utalentowanych zawodników, którzy kiedyś na pewno zagrają w wyższych ligach.
– Kiedy drużyna seniorów rozpocznie przygotowania do rundy wiosennej?
– Rozpoczynamy 15 stycznia. Mamy zabezpieczone obiekty treningowe, nasze boisko, halę, boisko ze sztuczną trawą na Bieżanowiance. Wszystko zależy od warunków pogodowych. Wiadomo że nie tylko będziemy trenować na hali, trzeba też budować wydolność w terenie. Mamy zaplanowanych sześć sparingów, także organizacyjnie jesteśmy dobrze przygotowani, oby tylko wszystko zagrało personalnie. Oczywiście nie ma gwarancji że skończy się to sukcesem, ale idziemy w dobrą stronę.
– K.S. Orzeł to nie tylko seniorzy, w klubie szkoli się również młodzież . Jak Pan ocenia pracę z młodymi zawodnikami?
– Tej jesieni młodzież całkiem przyzwoicie funkcjonowała. Drużyna juniora starszego jest bardzo dobrze prowadzona przez trenera Trelę, reaktywowaliśmy też drużynę juniora młodszego. Ona u nas funkcjonowała przez parę lat ale przez to że szkolenie było trochę zaniedbane rozleciała się, było mało młodzieży. Teraz udało się to dzięki porozumieniu z Klubem Sportowym „Armatura”. Tam chłopcy kończą szkolenie na poziomie trampkarza i nie maja gdzie grać. Dlatego z prezesem Armatury podpisaliśmy porozumienie i teraz ci zawodnicy po zakończeniu wieku trampkarza automatycznie stają się piłkarzami Orła w grupie juniora młodszego. Mamy tam trenera Konrada Korzeniowskiego, który był ich trenerem w Armaturze, także jest to łagodne przejście tym bardziej że większość chłopców w tej drużynie wywodzi się właśnie z Armatury. Natomiast praca w grupach młodszych, dziecięcych również idzie w dobrym kierunku. Po pewnych zawirowaniach związanych z formą działalności teraz wszystko jest już w strukturach klubu. Trenerzy wkładają dużo wysiłku w szkolenie młodego narybku. Jesteśmy widoczni nie tylko w rozgrywkach ligowych ale i różnego rodzaju turniejach.
– Co jeszcze chciałby Pan powiedzieć na koniec naszej rozmowy?
– Na koniec chciałbym podziękować w moim imieniu jaki i całego zarządu za współprace przez ten rok 2017 wszystkim działaczom, trenerom, zawodnikom, kierownikom drużyn, którzy społecznie angażują się w rozwój naszej szkółki i naszego pionu sportowego oraz rodzicom, którzy swoje dzieci przywożą do nas na treningi i mecze przez cały rok, że są tak tym optymizmem zarażeni i że te dzieci się tu rozwijają. Życzę wszystkim samych sukcesów, żeby wszystkich omijały kontuzje, żeby mieli zdrowie do uprawiania tego sportu, który daje satysfakcje. Klub jest nie tylko miejscem spotkań ale także drugim domem i miejscem wychowania. Bo uważam że oprócz szkolenia sportowego to również naszym celem jest wychowanie tych młodych ludzi, żeby wiedzieli że tu nie jest budka z piwem, żeby wynieśli jakieś zasady moralne. I kiedyś nawet jak zakończą grę w piłkę powiedzieli że „byłem w tym klubie, nie stoczyłem się i nauczyłem się zasad, którymi kieruję się w życiu”.
– Dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję.

Rozmawiał Mariusz Berezka.