Remis uratowany w ostatniej skundzie

ORZEŁ Piaski Wielkie – BESKID Andrychów 2:2 (0:0)

 

1:0 Sosnowski 47′

1:1 Wolak (samobójcza) 55′

1:2 Stróżak 86′

2:2 Szczytyński 90+4′

 

ORZEŁ: Palczewski – P. Kapera, Zabzdyr, Wolak, Kutrzeba (63′ Sawczuk), Szczytyński, Uwakwe, Śliski, Jurek (81′ Strojek), Mółka (60′ Lepiarz), Sosnowski.

BESKID: Felsch – Tylek (81′ Marczak), D. Kapera, Łożniak, Socała, Młynarczyk, Kasiński, Koim (68′ Stróżak), Węglarz (89′ Gondko), Śliwa (90′ Wardzel), Stuglik.

Sędziował: Łukasz Kogut – Nowy Sącz

Żółte kartki: P. Kapera, Uwakwe (Orzeł) – Tylek, Wardzel (Beskid)

Czerwona kartka: P. Kapera (58′), druga żółta – Orzeł.

 

W meczu, który miał duże znaczenie w walce o utrzymanie Orzeł zremisował z Beskidem Andrychów 2:2.

Drużyna gospodarzy przystąpiła do tego meczu bez trzech podstawowych graczy. Z powodu kartek nie mogli zagrać Kret, Wajda i Kozieł. Dlatego też trener Marcin Jałocha zmuszony był do zastosowania roszad w wyjściowym składzie ekipy z Piasków Wielkich.

Od pierwszych minut w meczu zarysowała się optyczna przewaga gospodarzy. Goście głęboko cofnięci wyczekiwali na kontrataki.
Już w 3 minucie meczu dośrodkowanie Szczytyńskiego, Mółka mógł zamienić na bramkę ale w ostatniej chwili piłkę z głowy młodego napastnika Orła zdjął Felsch. Beskid nie kwapił się do ataków. Pierwszą groźną akcję pod bramką Orła goście przeprowadzili w 18 minucie. Po rzucie rożnym piłka minimalnie minęła słupek bramki gospodarzy. W 41 minucie rzut wolny wykonywał Wolak. Bardzo ładne uderzenie defensora Orła z wielkim trudem obronił Felsch.
Na tym emocje w pierwszej połowie się skończyły.

W drugiej części meczu było znacznie ciekawiej. W 47 minucie dośrodkowanie Uwakwe głową przedłużył Mółka a Sosnowski z bliska skierował  piłkę do bramki gości i Orzeł prowadził 1:0. Beskid ruszył do odrabiania strat i już 8 minut później było 1:1. Niefortunnym strzelcem gola okazał się Wolak, który chcąc wybić dośrodkowaną wzdłuż bramki piłkę, zaskoczył swoją interwencją Palczewskiego. Ale to nie był koniec nieszczęścia Orła. W 58 minucie Przemysław Kapera obejrzał za faul drugą żółtą kartę a w konsekwencji czerwoną i gospodarze musieli grać w osłabieniu. Beskid wyczuł szansę na zwycięstwo i śmielej zaatakował. Jednak te ataki nie były zbyt groźne. Dopiero 83 minucie strzał z rzutu wolnego w wykonaniu Kasińskiego i 84 minucie akcja Stróżaka zapachniały golami. W obu sytuacjach strzelcy chybili. W 85 minucie meczu wprowadzony na boisko Strojek zdobył gola dla Orła jednak sędzia dopatrzył się spalonego. Kilka sekund później sędzia już nie zauważył spalonego kiedy Stróżak znalazł się „sam na sam” z Palczewskim i uznał gola dla Beskidu. Zadowoleni z prowadzenia goście cofnęli się by bronić wyniku. Gospodarze jednak nie dawali za wygraną i walczyli do końca, opłaciło się. W 94 minucie po faulu na Wolaku, Palczewski wykonywał rzut wolny ze środka boiska. Wrzucona w pole karne przez bramkarza Orła piłka trafiła na głowę Szczytyńskiego a ten wpakował ją do bramki obok rozpaczliwie interweniującego Felscha. Po tym golu sędzia zakończył grę. Po ostatnim gwizdku zawodnicy obu drużyn długo nie podnosili się z boiska rozpamiętując ten mecz.

Za tydzień Orzeł rozegra na wyjeździe ostatni mecz tego sezonu a przeciwnikiem będzie drużyna TS Węgrzce. Prawdopodobnie ten mecz zdecyduję czy w jesieni przy Niebieskiej będziemy w dalszym ciągu gościli IV ligę.