Podział punktów w ostatniej akcji

ORZEŁ Piaski Wielkie – LKS Jawiszowice 3:3 (2:0)

 

1:0 Kozieł 27′ (z rzutu karnego)
2:0 Śliski 38′
2:1 Korczyk 58′
2:2 Herman 63′
3:2 Kozieł 75′
3:3 Herman 90+3′

 

ORZEŁ: Palczewski – Moskal, Kret (70′ Zabzdyr), Uwakwe, Kutrzeba, Stróżyk, Szczytyński, Wajda (90′ Wiśniewski), Śliski, Jurek (83′ Kapera), Kozieł (78′ Sadowski).

LKS Jawiszowice: Szymala – Nagi, Grabczyński, Kabara, Tworek, Szymonik, Herman, Korczyk, Hałat, Bednarczyk, Pyrlik.

Sędziował: Michał Gębala – Chrzanów.

Żółte kartki: Kozieł (Orzeł) – Pyrlik (Jawiszowice).

 

W drugiej kolejce IV ligi małopolskiej (gr.zachodnia) Orzeł zremisował na własnym boisku z beniaminkiem, LKS Jawiszowice 3:3.
Drużyna z Jawiszowic zaprezentowała się przy Niebieskiej bardzo dobrze i sprawiła sporo problemów jedenastce Marcina Jałochy. Jednak gdyby gospodarze wykorzystali choć część swoich okazji do zdobycia gola to wygraliby.

Jawiszowianie rozpoczęli ten mecz bez kompleksów i raz po raz napierali na bramkę Palczewskiego. Ale doskonałą sytuacje stworzyli sobie dopiero w 19 minucie. Wtedy Korczyk dośrodkował do Pyrlika na główkę, ale ten fatalnie spudłował z najbliższej odległości. W odpowiedzi Jurek dośrodkował do Kozieła ale po strzale tego drugiego piłka minimalne minęła słupek bramki Szymali. W 26 minucie szarżującego w polu karnym gości Szczytyńskiego faulował Bednarczyk. Sędzia Gębala nie miał wątpliwości i wskazał na „wapno”. Rzut karny wykorzystał Kozieł i Orzeł prowadził 1:0. Kilka minut później Śliski podwyższył rezultat. Po akcji Szczytński – Kozieł otrzymał on świetne podanie od Kozieła na „szesnastkę” i pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

Wydawało się że gospodarze kontrolują wydarzenia na boisku, ale nic z tych rzeczy. Tym bardziej że druga połowa rozpoczęła się od idealnej sytuacji dla Orła. Szczytyński ograł obrońcę gości w polu karnym i stanął sam przed Szymalą, ale jego strzał nogami obronił bramkarz gości. Od tego momentu goście przejęli inicjatywę i poczynali sobie coraz śmielej pod bramką Orła. W 53 minucie Palczewski obronił w sobie tylko wiadomy sposób strzał Hermana. Niestety, pięć minut później musiał skapitulować po strzale Korczyka. W 63 minucie, po błędzie obrony Orła, odbitą od słupka piłkę do bramki gospodarzy skierował Herman doprowadzając w ten sposób do remisu.
Po tej bramce piłkarze Orła znów zabrali się do pracy. Ponownie świetną okazję miał Szczytyński ale kolejny raz przegrał z Szymlą. W 75 minucie, Jurek zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Kozieła. Ten nie zwykł marnować taki okazji i było 3:2. W 78 minucie na boisku pojawił się Sadowski i tuż po wejściu mógł zdobyć czwartą bramkę, jednak jego strzał z trudem obronił Szymala. Jeszcze w 85 minucie rajd Uwakwe i 86 minucie, Kapery powinny zakończyć się bramkami ale za każdym razem Szymala był lepszy.
Ambitni goście walczyli do końca i ich upór został nagrodzony w 93 minucie meczu. Dośrodkowanie z rzutu rożnego, Herman zamienił na wyrównującą bramkę i sędzia zakończył mecz.

Orzeł powinien był ten mecz wygrać, jednak z przebiegu boiskowych wydarzeń remis wydaje się być sprawiedliwym wynikiem. Stara piłkarska prawda mówi że: „niewykorzystane sytuacje się mszczą” i tak było w tym razem.

W drużynie Orła, w tym meczu, wystąpił Adrian Sadowski. Ten 32 – letni napastnik powrócił do drużyny z Niebieskiej po rocznym pobycie w Górniku Wieliczka.